Menu

Portrety i inne bzdety

Widzę i opisuję, bo tak mam. Blog z miłości do słów i fascynacji światem we wszystkich odcieniach szarości i pomarańczy. I pomelo.

Marcin Dorociński ma żonę!!! Czyli moje przygody z portalami randkowymi

soniagalka

Heartbreak

 

Marcin Dorociński ma żonę! Ta wiadomość totalnie mnie zmiażdżyła i przekreśliła moje plany matrymonialne. Pamiętam jak dziś ten sierpniowy poranek, kiedy obudziłam się z przekonaniem, że to ja zostanę jego żoną. A tu taki cios! Niby powiadają, że nie ma takiego wagonu, którego nie dałoby się odczepić, ale biorąc pod uwagę poziom skomplikowania całej operacji, a także fakt, że należy uczyć się na własnych błędach, poddaję się.

 

Chociaż zachowanie moich kolegów i koleżanek momentami drastycznie podnosi poziom desperacji. Wiecie co oni robią?! Pobierają się! Jeszcze co prawda nie na masową skalę, ale trend jest wzrostowy. A ci co się nie pobierają, wprowadzają się do wspólnych mieszkań. Wiją gniazdka. Dzielą się rachunkami fifty-fifty. Robią razem pranie, jedzą razem śniadania, albo – o zgrozo – planują wspólne... psy! Wszystko to jestem skłonna przeżyć, szczególnie, że ich lubię. Ale te momenty, kiedy mogę być już tym trzecim kołem u roweru i jest fajnie, aż tu nagle wyczuwam erotyczne wibracje – a wrrrrr, o zgrozo! To są chwilę, kiedy zdrowy rozsądek nie jest już w stanie opanować frustracji.

 

Action!

 

No to czas wziąć sprawy w swoje ręce. A ponieważ pierwsze spotkanie z nieznajomą osobą niezależnie od płci wywołuje u mnie paraliż i zaburzenia mowy, szanse w realu oceniam dość marnie. Po długich oporach i wahaniach zdecydowałam się podjąć radykalne kroki – własne konto na portalu randkowym. Z relacji koleżanek wynika, że tędy droga, że się da.

 

I tak, będąc w kinie z koleżanką i pełna obaw, że ta koleżanka zaraz zacznie chodzić do kina raczej z kolegami z Sympatii (bo już się zaczęła umawiać!), zobaczyłam reklamę nowego portalu SympatiaPlus. Plusy w nazwach są teraz bardzo na czasie, dziękujemy Googlowi. Wiedziałam o istnieniu Sympatii, dziewczyny pokazywały mi nawet jak to działa i wyglądało obiecująco. Ale jak coś jest plus, to musi być lepsze. Tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką konta.

 

SympatiaPlus

 

Wersja bezpłatna nie daje użytkownikowi żadnych możliwości. Dałam się przekonać na konto premium. Wydatek nie był oszałamiający, szczególnie dla pracoholika, który co prawda nie zarabia szczególnie dużo, ale też ciągle pracując - nie ma czasu wydawać. Pod tym względem sumienie czyściutkie.

 

I tak oto... nie zaczęło się. Na podstawie testu osobowości, który wypełniłam podczas rejestracji, portal podsyła mi propozycje osób, które do mnie pasują. Zaznaczyłam też przedział wiekowy poszukiwanego osobnika, jeśli dobrze pamiętam coś w granicach 25-30. W ten sposób zaczęłam każdego dnia otrzymywać 5 propozycji młodych chłopców w czapkach bejsbolowych, z przećpanymi oczętami lub blantem w zębach. Po paru dniach zmieniłam przedział wiekowy. Propozycje na pierwszy rzut oka mniej przerażające. Doszło nawet do wymiany kilku (3) wiadomości, z których jednakże wynikało, że celem posiadania konta na tymże portalu są wspólne weekendy na mazurach, przed kominkiem, z lampką wina i w towarzystwie panów pozujących do zdjęć w półnegliżu na śniegu. Mimo iż propozycja została złożona w sposób nader kulturalny, jakoś nie udało mi się przekonać. Mam ochotę jednak zamienić parę zdań z potencjalnym kandydatem na współposiadacza psa przed wspólnym wyjazdem do domku na Mazurach. Chciałabym też, żeby był ubrany, przynajmniej na początku znajomości (wreszcie klarują się moje oczekiwania względem potencjalnego partnera!) End of story.

 

(nie do końca end. Na moją skrzynkę codziennie przychodzą automatyczne wiadomości o tytule „jak bardzo chcesz poznać tych mężczyzn?” a ja i tak już wiem, że tych to akurat wcale)

 

Chapter II. Badoo

 

W życiu bym na to nie wpadła. Znowu wielkie ukłony w stronę koleżanek, bo o istnieniu tego portalu akurat nie wiedziałam. Aż tu nagle, od słowa do słowa okazało się, że koleżanka ma chłopaka właśnie stamtąd. Że rzecz jest darmowa i w sumie bezbolesna.

 

Drodzy Państwo, mamy tutaj do czynienia z zupełnym przeciwieństwem SympatiiPlus. Nie ma żadnych testów, nie trzeba się wysilać, a że założyłam konto – nawet nie zauważyłam. W sumie coś tam poklikałam, ale stwierdziłam, że nie wiem o co chodzi i poszłam spać. Aż tu nagle tablet zaczął świrować. Jakieś powiadomienia, jakieś wejścia od jakichś ludzi, ktoś ocenia moje zdjęcia (pobrały się automatycznie z fejsa), ktoś mnie lubi, ktoś mnie źle ocenia – rany! No i posypały się wiadomości. Niesamowita sprawa, bo na Badoo jest komunikator na zasadzie czatu i widać kto jest online. Nie oglądam 5 proponowanych kandydatów dziennie, ale od groma ludzi, i kobiet, i mężczyzn, wszystkich jak leci. A wiadomości są naprawdę wspaniałe.

 

Pierwsza wspaniała wiadomość

 

Ciekawe jak to jest być taką ładną osobą. Ja nie mam zdjęć, bo jestem brzydki. Uważam, że najważniejsze są fałdki na głowie, a nie nie inne. Wiem, że dla wielu ludzi najważniejszy jest wygląd i tylko to się liczy. Daję Ci szansę, teraz Ty będziesz wiedziała, czy zachowasz się właściwie.

Nie ma co, sprowokował mnie. Kuba ma 22 lata i widzę, że ciężkie rozkminy egzystencjalne. Obudził się we mnie pedagog i walnęłam krótki wykład na temat braku zależności między szczęściem a urodą, z zastrzeżeniem, że to jedyna wiadomość, którą ode mnie otrzyma. Bardzo się zdenerwował i jeszcze próbował cisnąć i pytać, czy nie jest tak, że ładnym jest łatwiej. Ludzie święci, ależ oczywiście, że łatwiej. Ale na pewno nie będę roztrząsała kwestii sensu i niesprawiedliwości świata na portalu randkowym. A tego problemu akurat nigdzie. Idź do dermatologa, albo znajdź sobie brzydką dziewczynę. Są gorsze problemy niż nieregularne rysy twarzy, serio. Ale tego już nie napisałam w ramach lekcji konsekwencji (wiadomość miała być jedna jedyna). Może za parę lat sam się dowie. A może nie.

 

Kolejne wspaniałe wiadomości

 

„Będę brał cię na stojąco i leżąco. Patrze na twoje zdjęcie i wyobrażam sobie jak przyciskam cie calym ciałem” i dalej w tym tonie. W różnych wariacjach odnośnie pozycji, ewentualnie miejsc, ewentualnie kolejności wkładania różnych wypustek ciała w różne otwory ciała. Matko bosko częstochowsko. NIE.

 

Wiadomości typu standard

 

„Cześć. Jak ci mija dzień?”

Wersja standardowa jest ok. Pogadałby jak człowiek i można sobie najpierw wejść na profil delikwenta, żeby się dowiedzieć, czy jest sens wchodzić w rozmowę. Bo z profilu można się np. dowiedzieć, że jego ulubionym hobby są Dupy Dupeczki, albo Leję Whisky Prosto w Gardło. Zawsze to jakaś informacja. I wtedy się nie odpisuje na „cześć”, bo nie ma takiego obowiązku. Owszem, to niegrzeczne, ale nie oszukujmy się - w tym miejscu przemiał kontaktów jest taki, że nikt się nie połapie. Najprawdopodobniej w ciągu ostatnich 15 minut zagadał tez do innych 6 dziewczyn i nie ogarnia kto nie odpowiedział. Chyba, że...

 

„jesteś tam. Widzę cię. Czemu nie odpowiadasz. Odpowiadaj szybciej bo robię się nerwowy. Lepiej mnie nie denerwować”... Takie sytuacje też się zdarzają.

 

Podsumowanie

 

SympatiaPlus ssie. Jest nudno. Żałuję, że nie zarejestrowałam się na zwykłej. Co prawda nie słyszałam jeszcze o związku zawartym dzięki niej, ale wiem na pewno, że chadza się na randki. A w sumie taki trening też by nie zaszkodził. Badoo jest odlotowe. Nie wiem, czy uda mi się z kimś stamtąd umówić, ale te 4 dni online przyniosły masę wrażeń! I co najmniej 2 znajomości do pogadania online. Na poziomie wyrównanym, nieerotycznym i koleżeńskim. Czyli coś tam się da.

 

Dalsze wrażenia wkrótce. Kpiny i modlitwy mile widziane. Ahoj!

 

 

badoo

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© Portrety i inne bzdety
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci