Menu

Portrety i inne bzdety

Widzę i opisuję, bo tak mam. Blog z miłości do słów i fascynacji światem we wszystkich odcieniach szarości i pomarańczy. I pomelo.

Dlaczego warto uczyć się brzydkich słów

soniagalka

Jako że autorka niniejszego blogu nie przywykła do randkowania, również jej garderoba nie jest szczególnie gotowa na podjęcie takiego wyzwania. Ponieważ jednak wzięcie spraw w swoje ręce, do którego to ruchu pchnęła mnie fatalna historia z Dorocińskim, zaowocowało nieszczególnie straszną koniecznością wychodzenia na owe randki, garderoba musi się rozrastać. Wszak o wiele za duża, męska koszula, kupiona jakieś 5 lat temu w lubelskim szmateksie, nieszczególnie na wyjścia się nadaje (a doskonale sprawdza się w chwilach takich jak obecna, kiedy patrzą na mnie wyłącznie przytulne 4 ściany i skład Depeche Mode zza antyramy). To samo z przetartymi legginsikami.

 

OK. Liczy się wnętrze i ono jest najważniejsze. Ale nie oszukujmy się. Nawet jeżeli randka będzie kijowa, nawet gdy okaże się, że druga strona nie jest warta wysiłku związanego z nakładaniem korektora na cienie pod oczami, dobry wygląd podnosi samoocenę i samopoczucie. Jak oświeconej nie próbowałabym zgrywać - lepiej mi, jak mi ładniej. Po drugie, kiedy się stroić, jak nie na takie okazje? A co, jeżeli szybko się nie powtórzą? Mały pretekst, żeby deczko o siebie zadbać.

 

Randek nieudanych i fascynujących ponad moje możliwości percepcji opisywać tu nie będę. Historiami z takich randek raczę jedynie bliskie mi dziewczęta i wyłącznie przekazem ustnym. Dowody rzeczowe nigdy nie powstaną. Trochę szkoda, bo znowu uzbierał się materiał nad wyraz barwny. Niestety, fakt spotkania człowieka twarzą w twarz buduje we mnie blokadę, która na publiczne omówienia poszczególnych cech charakterystycznych i wrażeń po prostu nie pozwala.

 

Wracając do ciuchów. Dwóch czy trzech kompletów wyjściowych, które posiadam, a które nadają się wyłącznie na porę ciepłą, można by używać w przypadku randek niepowtarzalnych. Kiedy jednak spotkania powtarzają się, powstaje komplikacja. Niestety, outfit tego typu to coś spomiędzy stroju codziennego, a na rozmowę kwalifikacyjną. Przy czym pierwszy bywa trochę za biedny, a drugi zdecydowanie przesadzony.

 

Sytuacja zmusiła mnie zatem do bardziej bacznego przyglądania się promocjom. I tak oto, szukając prezentu dla koleżanki przyjaciółki, wypatrzyłam prześliczną, szarą sukienkę o kroju pończochy (jak to ładnie określiła Ana, przyjaciółka przyjaciółki). Coś wspaniałego – prosta, bawełniana, długi rękaw, idealna długość i kolor. Totalnie mój stajl. Jedyne 39.90. Jak nie brać? Pełna rozmiarówka w dodatku! I, jak się potem okazało, pełna rozmiarówka na wyprzedaży między sezonami wyprzedażowymi to jest pierwszy sygnał ostrzegawczy. Drugi, choć był nawet wyraźniejszy, postanowiłam zignorować z własnej woli.

 

Drugim sygnałem ostrzegawczym był wzór na sukience. Wzór będący napisem w języku obcym. Wzór będący napisem w języku obcym, powtarzający się na sukience nieskończoną ilość razy, pod wieloma kątami, choć pisany jednym, dość sporym i doskonale czytelnym fontem. Fakt, napis troszkę mnie zaniepokoił. Do tego stopnia, że postanowiłam zadać ekspedientce niewygodne pytanie o znaczenie, a także przymusić do odpowiedzi ekspedienta. Niestety, żadne z nich nie wiedziało (choć spiskowa teoria dziejów skłaniałaby raczej ku założeniu, że wiedzieli, ale nie chcieli powiedzieć). W tym samym czasie, aby akcja nabrała więcej dramatyzmu, Lamci zawiesił się Internet w telefonie, więc nie mogła wspomóc mnie w tej ciężkiej sytuacji mądrością wuja Google.

 

Strona z tłumaczeniem załadowała się w chwili, gdy zadowolona z zakupu nowego ciuszka przekroczyłam próg sklepu. Los jednak nie zna litości. Oto dowiedziałyśmy się, że słowo 'dork' tłumaczy się na 'palant' lub 'kutas'. Hmmm. Na randki się raczej nie nada. Raczej na pewno. Na rozmowy kwalifikacyjne też nie. Może do pracy. Jak dorobię się miejsca w ciemnej komórce na końcu korytarza, daleko od open space...

dork

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • slonica69

    Fajna laska z Ciebie :) Ja też teraz siedzę w domu i moja garderoba jest marna. Czekam aż schudnę, żeby kupić coś fajnego :)

  • redfag

    Zawsze możesz zwrócić. A wyglądasz bardzo dobrze :-)

  • soniagalka

    zwracać takie cudo?! dorysuję kreseczkę przy każdym 'd' i będzie pork, też ładnie :D

  • boddekk

    racja, zobaczcie także tutaj, www.samotneserca.pl/anonse/kobiety/ wyśmienity blog z anonsami kobiet !

© Portrety i inne bzdety
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci