Menu

Portrety i inne bzdety

Widzę i opisuję, bo tak mam. Blog z miłości do słów i fascynacji światem we wszystkich odcieniach szarości i pomarańczy. I pomelo.

Praca w literkach

soniagalka

Praca w literkach może być fascynująca, ale może być też bardzo nudna.

Weźmy takich korespondentów wojennych. Albo pisarzy beletrystów. Dziennikarzy prasy informacyjnej. To wszystko prawdopodobnie jest bardzo ciekawe, może nawet porywające. Z drugiej strony mamy copywriting sprzedażowy, czyli moją aktualną działkę. Gdyby nie urozmaicenie w postaci poczucia misji, czyli poszukiwania inspiracji np. u zagranicznej konkurencji, gdyby nie śledzenie testów, badanie konwersji i ten dreszczyk emocji, że chodzi o pieniądze, gdyby nie szukanie informacji na tematy około marketingowe, gdyby nie specyfika zadań zespołu do którego trafiłam i względnie urozmaicona tematyka w tymże, plus doskonałe towarzystwo w biurze, prawdopodobnie rzygałabym dalej niż widzę tym pisaniem.

No, ale właśnie miałam szczęście trafić do tego zespołu, który nie jest przypisany do jednej niszy produktowej. Nie szukam tysiąca sposobów przedstawienia w ciepłym świetle jednego tylko produktu, ale dotykam różnych. Mam też szansę rozwijać dodatkowe kompetencje. Np. jeśli NATYCHMIAST potrzebuję jakiegoś tłumaczenia, a przecież tłumacze nie przepadają za działaniem w pośpiechu, robię tłumaczenia sama. Pół biedy jak mam do czynienia z tekstem w jakimś mniej więcej znajomym języku. Naprawdę zabawnie wygląda szukanie informacji dostępnych w rumuńskim, słowackim, albo innym, który nie tak łatwo zidentyfikować na pierwszy rzut oka. W takich sytuacjach oczywiście przydatny jest translator google.

Dzisiaj translator powiedział mi, że

Zawsze byłem mały kompleks popiersie, które miałem. Próbowałem kilka zabiegów, aż znalazłem naprawdę skuteczne leczenie. Pigułki z 100% z naturalnych składników i śmietaną Popiersie Klinicznej wzrosła moja biust w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.

Czyż nie piękne? Z takich małych rzeczy składa się codzienne szczęście. W wolnej chwili polecam także inne zabawy z translatorem. Świetną rozrywką jest wpisanie ciągu: trololololotrololololotrololololotrololololotrololololotrololololotrololololotrololololotrololololotro i odsłuchiwanie tłumaczenia w różnych językach. Włoski i chiński to w tym wypadku moi faworyci. Chociaż esperanto też daje radę.

Ale nie zawsze do radości potrzeba języków obcych. Czasami wystarczy korekta w Wordzie. 

Zrzut_ekranu_20141212_12.36.401

© Portrety i inne bzdety
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci