Menu

Portrety i inne bzdety

Widzę i opisuję, bo tak mam. Blog z miłości do słów i fascynacji światem we wszystkich odcieniach szarości i pomarańczy. I pomelo.

Mur-beton mądrości

soniagalka

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się stanąć przed tym podstawowym pytaniem filozoficznym – kim jestem? Założę się, że tak. Mnie swego czasu się zdarzało i wprawiało mnie to w zazwyczaj konsternację (zdaje się, że zapytywałam się w momentach cięższego myślenia i czarniejszego widzenia). Czasami pytli też inni, wtedy szło jakoś łatwiej. Wystarczyło powiedzieć to, w co chciałabym żeby ktoś wierzył. Jednak dziś w drodze do pracy odkryłam wyższe, niezależne źródło prawdy. Objawionej.

 

Wystarczy patrzeć przez okno autobusu, aby dostrzec wszechogarniającą ludzi potrzebę identyfikacji. I wariacji. Moją uwagę przykuł najpierw napis na murze w okolicach Powązek: ELEGIONIŚCI TO MY (nowatorskie) i znajdujący się tuż obok LEWAKI NIE GOLĄ CIPEK. W kontekście dzisiejszych rozważań szczególnie dużą wagę przywiązuję oczywiście do tego drugiego. Bo dzięki znajomości owej konkretnej prawdy, wystarczy posiadanie żeńskich narządów płciowych, by móc w jakimś-tam stopniu określić swoje miejsce we wszechświecie. Ściągam gatki, patrzę, upewniam się – i życie staje się proste.

 

Rozglądam się wkoło i widzę, że zagadnienia tożsamościowe analizowane są na każdym rogu. RANY BOSKIE JESTEM KIOSKIEM. Stare, ale wiecznie żywe (bądź jare, jak kto woli). POCHODZĘ Z GROCHOWA TU NA LEGIĘ WARSZAWA NIE NAPISZĘ ZŁEGO SŁOWA. Ja tu tylko mieszkam, ale tym bardziej złego słowa nie napiszę i nie powiem. I to tak z serca nawet. NIE JESTEŚ SAM JEST Z TOBĄ JEZUS. Hmmm... Nie wiem czy Jezus, ale na pewno całe stado innych ludzi jedzie ze mną tym samym autobusem. Do pracy. Na jednym wózku. JESTEM WARIAT ROZKURWIE KAŻDY KOMISARIAT. Proszę, jasno określona tożsamość i konkretne ambicje. I nonszalancja w zapisie samogłosek nosowych znamienna dla nowego pokolenia.

 

No ale są też w Warszawie kosmicznie duże Loesje. Bardzo pomocne w trawieniu dnia codziennego zresztą. Jak np. PIERWSZY KROK RZADKO BYWA DO TYŁU na Grochowskiej. Wielkie jajo na Wiatracznej, które darzę szczególnym sentymentem, też pomaga. A w wyniku dzisiejszych poszukiwań informacji na temat stołecznych murali zagadka jego istnienia rozwiązała się sama – jajo jest starą reklamą Poldrobiu!

Zdjcie0109

© Portrety i inne bzdety
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci