Menu

Portrety i inne bzdety

Widzę i opisuję, bo tak mam. Blog z miłości do słów i fascynacji światem we wszystkich odcieniach szarości i pomarańczy. I pomelo.

Niebezpieczne lektury

soniagalka

One istnieją.

Przynajmniej dla mnie. Bez dwóch zdań. To są te, które uwalniają niebezpieczną wolność myślenia i – co gorsza – zgodnego z nim działania. Te lektury mają nieodparty urok, nie zdarzają się często i zasadniczo atakują z zaskoczenia. Nie spodziewasz się, chociaż niby byś mógł. Czy tam powinien.

Poprzednim razem psikusa zrobił mi „Pornografią” Gombrowicz. Tak, tak, to nie była moja wina, że pozwoliłam sobie postradać zmysły i rzucić w wir telenoweli (święcie przekonana, że akcja będzie wyrafinowana jak w powieści, tyle że ze szczęśliwym zakończeniem. A dzięki Bogu, po prostu, mimo gróźb wszyscy pozostali przy życiu). W każdym razie wiem już na pewno, że budowanie napięcia w rzeczywistości może równać się literackiej fikcji. Z tej przygody wniosków pozytywnych byłoby tyle.

No i teraz znowu. Tym razem Irving. I niezmiernie cieszę się, że z lekturą „W jednej osobie” ruszam w drogę. Niby już sparzona i nauczona, że do fabuły dziejącej się w życiu trudniej złapać dystans, ale jednak kusi. Pozostaje mieć nadzieję, że sprowokowana lekturą nieodparta chęć zadawania pytań i wymuszania odpowiedzi wywietrzeje z głowy w wirze innych wydarzeń.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

© Portrety i inne bzdety
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci